Koncepty i rzeczywistość czyli jak lepiej żyć

Poczta i skarpetki czyli jak lepiej i radośniej żyć - Magda Meyer Blog, MagdaMeyer.pl

 

Poczta 

Przyszła wiosna, a potem lato, więc odświeżam garderobę, bo kupowana w obecnych czasach wytrzymuje najwyżej sezon. Kiedyś wytrzymywała parę lat i to nie z konieczności, tylko z jakości, ale niestety to czasy minione. A gdy kupuję ubrania, to kupuję przez Internet, bo nie znoszę w sklepach przymierzać. Kupuję więc hurtem kilka bluzek, hurtem mierzę w domu i hurtem odsyłam. I o to odsyłanie właśnie chodzi.

Przy ostatniej wizycie na poczcie, pani w okienku pouczyła mnie, że paczka została przeze mnie zapakowana zbyt mało estetycznie. Rzeczywiście konkursu na miss paczki by na pewno nie wygrała, bo była po prostu odsyłana w tym w czym przyszła. Z tą różnicą, że teraz była owinięta szczelnie taśmą pakową. No, ale żeby wyjąć i przymierzyć, musiałam opakowanie najpierw popsuć, a potem znów je zakleić. I tyle. Ale poza brakiem urody, paczka była zapakowana bezpiecznie dla produktu wewnątrz i czysto na zewnątrz. No i w to samo opakowanie, więc ekologicznie.

Jednak pani w okienku uznała mój niezbyt estetyczny sposób zapakowania paczki za brak szacunku wobec niej. Co więcej uznała, że moja paczka, to: „jeszcze ujdzie, ale niektórzy tu przychodzą i pakują paczki w worki na śmieci. Wyobraża sobie Pani! W worki na śmieci?! I ja mam takie coś obsługiwać, przecież mnie to obraża.” – powiedziała autentycznie oburzona Pani.

Paczki i samopoczucie

I o tym właśnie jest ten post. O tym jak sami sobie stwarzamy problemy, oceniając stosunek świata do nas przez pryzmat spraw, które z nami nie mają nic wspólnego.

Ktoś zapakował paczkę w worek na śmieci i do tego czysty. Dlaczego dla kogoś innego jest to problem? Worek na śmieci, to jest foliowa torba z uchwytami, wykonana z mocnej folii i technicznie idealna do zapakowania czegokolwiek. I nic więcej. Faktycznym workiem na śmieci stanie się w momencie włożenia do niego śmieci. Do tego czasu „worek na śmieci”, to jedynie koncept, a nie dedykowany produkt.

Na takim worku można też usiąść na trawie, jeśli nic innego pod ręką nie mamy i też się sprawdzi. Można włożyć do niego mokry kostium z basenu, jeśli jak wyżej. Można zapakować w niego paczkę  itp. itd. Jest masę zastosowań dla czegoś co ma nazwę handlową „worek na śmieci”. Oczywiście o ile  patrzy się na jego możliwości praktyczne, a nie jedynie na koncept sprzedażowy.

10 zastosowań

Na zajęciach kreatywnego myślenia często robi się takie właśnie ćwiczenie – znajdź 10 zastosowań dla przedmiotu codziennego użytku, którego zwykle używamy tylko w jeden sposób. Chcesz spróbować? To znajdź 10 zastosowań dla metalowego wiadra, innych niż noszenie w nim wody?

Bo wiadro może być też użyte jako stołek do siedzenia. Podest, gdy trzeba zdjąć coś z wyżej umieszczonej póki. Wypełniony piaskiem obciążnik, na przykład, gdy trzeba przytrzymać brzeg fruwającej na wietrze folii namiotowej. Sprawdzi się też jako miska na campingu, kosz na grzyby…. i……..? Spróbuj!

Mistrzami wykorzystywania rzeczy różnorodnie i na wszelkie możliwe sposoby, są mieszkańcy krajów niezamożnych. Osobiście widziałam to na co dzień w Nepalu. I byłam zachwycona obserwując na ile sposobów można wykorzystać jeden i ten sam przedmiot! Oczywiście konieczność jego wykorzystania do wielu zastosowań, wynika z tego, że mieszkańców na wiele rzeczy nie stać, jednak sposób wielokrotnego wykorzystywania tego co jest, był dla mnie zachwycający.

Konsumpcjonizm nasz codzienny

Mieszkając w Europie mamy w domach znacznie więcej przedmiotów, niż mieszkańcy biednych krajów, ale często w efekcie tracimy zrozumienie czym jest użyteczność danej rzeczy. Zaczynamy postrzegać świat przez pryzmat reklam, które uczą nas że do każdej czynności potrzebujemy czegoś innego i najlepiej w innym kolorze i niczego odmiennego absolutnie nie wolno użyć, bo nie wypada. Bo przecież gdyby wypadało, to nie potrzebowalibyśmy kupować tak wielu rzeczy. Ale czy naprawdę takie podejście jest w NASZYM interesie?

Konsumpcjonizm, choć czasem bywa przyjemny, jest taki tylko dopóki nie stracimy nad nim kontroli. Czyli dopóki z jednej strony nie przekroczymy granicy kompulsywnego kupowania. A z drugiej, nie przyjmiemy za własne cudzych oczekiwań handlowych, że świat musi wykorzystywać rzeczy dokładnie tak jak zaplanował to marketing sprzedawcy. A jeśli coś jest niezgodne, z tym jedynymi słusznymi wytycznymi, to jest to nie tylko niewłaściwe, ale staje się wręcz osobistym atakiem na jedyną słuszną wizję świata.Jeżeli doszliśmy do takiego etapu, to warto się zatrzymać i przemyśleć czy to w co wierzymy, to na pewno jedyna i niepodważalna prawda. Bo takim myślenie sami sobie robimy krzywdę.

Koncepty a samopoczucie

Szanowna Pani na poczcie, niewątpliwie wykonuje Pani bardzo pożyteczną i nie zawsze łatwą pracę, ale czy nie skoda Pani tracić własnego dobrego samopoczucia dla worka na śmieci? Bo w jaki sposób tak naprawdę obraziło Panią, zapakowanie paczki w foliowy i czysty worek? Gdyby nie to, że ci ludzie pakowali paczkę przy Pani, to zapewne nawet nie wiedziałaby Pani jaki przedmiot został do tego użyty. A worek był tu całkiem praktyczny. Oni pakując paczkę, niewątpliwie w ogóle nie myśleli o Pani. A nie myśleli, bo z Panią nie miało to nic wspólnego. Miało z paczką. Zapakowaną dobrze i solidnie. Dlaczego więc zwykłe opakowanie czyjeś paczki wpływa na Pani dobre samopoczucie? Nie szkoda samopoczucia? A wpływa, bo stworzyła sobie Pani koncepcję, czym jest „worek na śmieci” i do czego wolno go używać, a do czego nie. A dlaczego nie?

Koncepty a inni ludzie

Dlatego dla własnego dobrego samopoczucia, warto odróżniać rzeczy, które rzeczywiście realnie na nas wpływają – gdy ktoś pali papierosy, które my musimy wdychać, gdy ktoś słucha muzyki z takim natężeniem, że słyszymy ją nawet gdy pozamykamy wszystkie okna w mieszkaniu; od konceptów, które są jedynie wytworem naszych własnych myśli i nie wpływają na nas w żaden realny sposób.

A jeśli nas OSOBIŚCIE OBRAŻA, gdy ktoś działa w swojej własnej przestrzeni inaczej niż my uważamy to za właściwe, to mamy duży problem. I to mamy go ze sobą, nie z innymi.

Bo świat nigdy nie będzie dokładnie taki jaki chcemy, żeby był. A jeśli miałby być idealny, to dlaczego akurat nasza wersja ideału miałaby być zrealizowana, a nie ich? A jeśli byłaby ich, to co wtedy? Więc może istniejąca póki co wersja kompromisowa nie jest taka zła 🙂 i tylko niepotrzebnie psujemy sobie samopoczucie oczekiwaniem, że wszyscy dostosują się akurat do nas? Niepotrzebnie, bo na pewno tego nie zrobią. Dlaczego mieliby zrobić?

I jeśli się z tym nie pogodzimy, to przez cały czas będziemy się czuć atakowani wyborami innych, nawet jeśli te wybory nie mają nic wspólnego z nami. Na zdrowie nam to na pewno nie wyjdzie.

Świat jest kolorowy i niech taki zostanie

Dlatego dla własnego dobrego samopoczucia, pozwólmy nosić innym skarpetki do sandałów, pakować paczki też w coś co ma metkę handlową worek na śmieci (o ile oczywiście czysty!), zakładać adidasy do spódnicy i różowe spodnie w żółte kropki w wieku lat 80 plus. To naprawdę nie jest nasza sprawa i nie ma z nami nic wspólnego. Po co więc robić z tego naszą sprawę?

Życzę na zakończenie nam wszystkim miłego lata.  W tym swobody noszenia spodni w dowolnych kolorach. Otrzymania wielu przesyłek z pięknymi prezentami wewnątrz, w tym też tych zapakowanych w worki na śmieci. Oraz prawa do noszenia skarpetek w dowolnym kolorze i do sandałów i na plażę też :)!

Przy takim podejściu będzie nam znacznie łatwiej żyć z innymi, a sami będziemy zdrowsi i radośniejsi.

Poczta i skarpetki czyli jak lepiej i radośniej żyć. Magda Meyer Blog, MagdaMeyer.pl

O programie Magda Meyer

Coach, manager, trener biznesu, pasjonatka rozwoju osobistego i miłośniczka pisania :)

A co Ty o tym myślisz?